Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!
1%
KRS 0000230841

          Przyczyń się do rozwoju sportu za tak nie wiele - wystarczy wypełnić kilka rubryk przekaż 1% należnego podatku na rzecz LZS Justynów 

W 9 wiosennej serii spotkań o mistrzostwo łódzkiej klasy okręgowej piłkarze LZS Justynów pojechali  na mecz do zajmującej trzecie miejsce w tabeli ekipy GLKS Dłutów. Patrząc na miejsce w lidze oraz bilans meczów u siebie (6 zwycięstw, 1 remis, 3 porażki) Dłutowianie byli zdecydowanym faworytem sobotniego meczu. Do tej pory piłkarze LZS na wyjazdach zdobyli tylko 4 punkty i poniósł aż 10 porażek. Sami piłkarze podchodzili do meczu z optymizmem. Po serii czterech ostatnich zwycięstw znacznie poprawili swój dorobek punktowy i jak twierdzili z gorącego dłutowskiego terenu trzeba przywieźć do Justynowa kolejne punkty. Kibice Justynowian, którzy w liczbie około 20 osób pojechali za swoją drużyną „na wyjazd” wierzyli, że pokonanie silnej ekipy miejscowych nie jest zadaniem niemożliwym, szczególnie gdy forma piłkarzy Jacka Stańdo ostatnio bardzo się podniosła.

LZS przystąpił do meczu w identycznym składzie co w wysoko wygranym spotkaniu z Włókniarzem Konstantynów w myśl zasady, że wygranego składu się nie zmienia. Prawdę mówiąc to trener Stańdo nie miał większego pola manewru. Wracający po kontuzji Jaromir Bergier stopniowo dostaje szanse meczowe, a Jakub Sapiński nie jest jeszcze gotowy do walki na boisku. Etatowy dotychczas prawy obrońca Konrad Musiał od tygodnia zmaga się z dokuczliwym urazem pachwiny. Na ławce rezerwowych zasiedli młody defensor Kacper Szumicki i doświadczony Robert Lewandowski.

Mecz na specyficznym bardzo wąskim i krótkim boisku w Dłutowie rozpoczął się od huraganowych ataków gospodarzy. W pierwszych 10 minutach trzykrotnie zagrozili bramce strzeżonej przez Pawła Worotnickiego. Taktyka ekipy z Dłutowa była bardzo prosta, piłka dalekimi podaniami z obrony trafiała na przedpole Justynowian, a tam napastnicy gospodarzy czekali na błędy obrońców nie przebierając przy tym w środkach. Zapędów do nieczystej gry miejscowych nie ostudził słabo sędziujący mecz arbiter główny, co spowodowało, że mecz stał się ostry, a piłkarze nie szczędzili sobie złośliwości. O brutalnej grze piłkarzy miejscowych najbardziej przekonał się Paweł Worotnicki, który po jednej z interwencji został bez piłki kopnięty w okolice kolana przez gracza GLKS i przez długi czas nie było wiadomo czy będzie mógł kontynuować mecz. W pierwszej połowie drużyna LZS schowana szczelnie w obronie wyprowadziła kilka udanych akcji. W 15 minucie z kontrą z własnej połowy wyszedł Bartłomiej Kurzawski, niestety jego mocny strzał zza pola karnego poszybował ponad poprzeczką. W 19 minucie z rzutu wolnego Krzysztof Pawlak minimalnie przestrzelił, w 22 minucie na czysta pozycję wyszedł Przemek Bartosik. Niestety Przemek zamiast podciągnąć z piłką w pole karne mając za plecami nieporadnie goniących go obrońców, zdecydował się na strzał z około 20 metra, który minął cel o 1,5 metra. W  32 minucie ten sam zawodnik strzelił celnie zza pola karnego, ale bramkarz miejscowych obronił. W 40 minucie po bardzo dobrej akcji Marcina Filipiaka znów Przemek Bartosik strzelał – kolejny raz obok słupka.  Obiektywnie należy stwierdzić, że w pierwszej połowie bardziej groźna sytuacja wypracowali sobie piłkarze GLKS. Dwukrotnie piłkę z bramki LZS wybijali kolejno w 25 minucie Bartłomiej Kurzawski oraz w doliczonym czasie gry Michał Biernacki. Kilka strzałów miejscowych mijało cel, a w kilku na posterunku był dobrze dysponowany zwinny jak czarna pantera Paweł Worotnicki.

Druga połowa podobnie jak pierwsza część meczu rozpoczęła się od ataków piłkarzy z Dłutowa. W 56 minucie piłkarze z Justynowa popełnili serię błędów, po której piłkę po złym wybiciu przejął zawodnik gospodarzy, na dużej szybkości wpadł w pole karne i strzałem w długi róg nie dał szans na skuteczną interwencję naszemu bramkarzowi. Niestety stracony gol nie podziałał mobilizująco na graczy LZS, którzy po zaledwie czterech minutach stracili drugiego gola. Po dośrodkowaniu w pole karne LZS-u z lewej strony zbyt mało agresji w obronie wykazał Arek Siuto, którego jednym zwodem po zastawieniu piłki minął pomocnik gości i skierował piłkę do bramki. Po straconym golu trener Jacek Stańdo słusznie uznał, że w meczu trzeba postawić wszystko na jedną kartę. Za środkowego obrońcę Rafała Pankiewicza wprowadził na murawę napastnika Jaromira Bergiela. Drużyna z systemu 4-4-1-1 została przestawione na grę trzema obrońcami i trzema napastnikami. Bardzo szybko przyniosło to efekt bramkowy. Już pierwsze dotknięcie piłki Jaromir Bergiel zamienił na znakomitą asystę do Przemka Bartosika. Po zmarnowanych sytuacjach w pierwszej połowie Przemek w pełni się zrehabilitował. Przyjął idealne centymetrowe podanie a’la Arkadiusz Milik do Roberta Lewandowskiego i spokojnym lobem pokonał bramkarza gospodarzy. W sercach piłkarzy i kibiców LZS-u zakwitła nadzieja, ze mecz ten można co najmniej zremisować. Niestety po straconym golu piłkarze Dłutowa skutecznie rozpoczęli swój własny mecz polegający na skutecznym wybiciu graczy z Justynowa z uderzenia. Stosowali przy tym różna nieprzepisowe metody, na które pozwalał sędzia główny. Nagminne było opóźnianie do granic możliwości wznowień oraz nieczysta gra. W jednej z takich akcji ucierpiał nos jak zwykle walczącego za dwóch Tomasza Wachowca. Po kilkuminutowym opatrzeniu Tomek wrócił na boisko i kontynuował zawody. Im bliżej końca było meczu tym flustracja piłkarzy LZS rosła. Na trybunach odnosiło się wrażenie, że sędzia nie pozwoli na skrzywdzenie gospodarzy, gwiżdżąc praktycznie w jedną stronę. Przez takie zachowanie nerwowa sytuacja zapanowała również na trybunach. Pseudofani miejscowych rozpoczęli nagminne obrażanie piłkarzy z Justynowa, szczególnie Jaromira Bergiela. Chyba chcieli wyprowadzić go z równowagi widząc, że z jego strony grozi piłkarzom Dłutowa największe niebezpieczeństwo. Drużyna z Justynowa niestety dała się wciągnąć w tego typu przepychanki, tracąc na to dużo sił i nerwów. Brakło w tym fragmencie meczu piłkarza, który na chłodno bez negatywnych emocji wziąłby ciężar rozgrywania piłki na swoje barki i umiejętnie pokierował grą kolegów. Właściwie tylko raz w 75 minucie, drużyna LZS miała dużą szansę na strzelenie wyrównującej bramki, kiedy to na 25 metrze wybitą przez bramkarza miejscowych piłkę przejął Krzysiek Pawlak. Niestety jego strzał lobem na pusta bramkę poszybował minimalnie nad poprzeczką. Mecz zakończył się kolejnym spięciem piłkarzy obu zespołów, do którego wcale nie musiałoby dojść gdyby od początku arbiter panował na boiskowymi wydarzeniami.

Jak należy ocenić ten mecz? Pomimo porażki widać po piłkarzach LZS ogromną ambicję oraz wole walki i determinację dążenia do celu jakim jest obrona przed spadkiem z okręgówki. Po stracie dwóch goli potrafili się podnieść, szybko strzelili kontaktowego gola i z mozołem dążyli do wyrównania.  Piłkarze bloku obronnego oraz defensywni pomocnicy dowodzeni przez Tomasz Wachowca wspierającego Marcinem Filipiakiem potrafili skutecznie blokować ofensywne zapędy drużyn przeciwnych. Niestety wąskie boisko znacznie przeszkadzało skrzydłowym Arkowi Siuto i Piotrkowi Gajewskiemu w skutecznych akcjach w bocznych rejonach, a nasi napastnicy walczyli jak lwy z zmasowaną i nie przebierającą w środkach obroną Dłutowa. Śmiem twierdzić, że gdyby mecz prowadził inny, bardziej doświadczony i lepiej czujący football sędzia to piłkarze LZS wracaliby do Justynowa co najmniej z punktem. O tej bolesnej porażce trzeba jak najszybciej zapomnieć. Już w sobotę bardzo ważny mecz z sąsiadem w tabeli, drużyną KKS Koluszki. Kto przegra ten mecz można powiedzieć jedną nogą będzie już na „klepiskach” A klasy. Wierzę (nie tylko ja), że z tą formą i zaangażowaniem zwycięsko z tej konfrontacji wyjdzie drużyna LZS!!!

 

GLKS Dłutów – LZS Justynów 2:1 (0:0).

 

Bramki dla LZS Justynów: Bartosik (65’ minuta, asysta Bergier).

 

Skład LZS Justynów: Worotnicki – Biernacki, Kurzawski, Pankiewicz (64’ Bergier), Dzięgielewski, Gajewski (83’ Lewandowski), Filipiak, Wachowiec, Pawlak, Siuto, Bartosik.

 

Trener: Jacek Stańdo.

 

M.P.

 

Poprzedni Mecz

      
LKS Różyca  - LZS Justynów
0 :  1

Następne mecze piłkarzy

ŁÓDZKA KLASA A Grupa II  

sierpień 2018 r.

      
------------- - LZS Justynów

Łódzka Klasa A Grupa II

Lp. Klub Mecze Punkty
 1  Start Brzeziny 26 69
 2  Błękitni Dmosin 26 62
 3  KKS Koluszki 26 59
 4  LZS Justynów 26 51
 5  Pogoń Rogów 26 49
 6  Różyca 26 43
 7  MKP Boruta II Zgierz 26 39
 8  Czarni Smardzew 26 38
 9  Włokniarz Zgierz 26 37
 10  Sport Perfect 26 22
 11  Kalonka 26 19
 12  Gałkówek 26 17
 13  Zamek Skotniki 26 14
 14  Huragan Swędów 26 10

Sponsorzy

Sponsor główny:

Urząd Gminy w Andrespolu

 

Sponsorzy i partnerzy:

 

logoR