Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!
1%
KRS 0000230841

          Przyczyń się do rozwoju sportu za tak nie wiele - wystarczy wypełnić kilka rubryk przekaż 1% należnego podatku na rzecz LZS Justynów 

Po zakończonym meczu LZS Justynów – Czarni Smardzew byliśmy świadkami niecodziennej sytuacji. Obaj trenerzy Piotr Kuklis i Jakub Sapiński musieli szybko opuścić obiekt im. Andrzeja Lasoty. Z tego też powodu do pomeczowych wywiadów stanęli kapitanowie drużyn oraz bohater meczu – bramkarz LZS Justynów Paweł Worotnicki.

M.P.: Panie kapitanie, zagraliście bardzo przyzwoity mecz na boisku LZS-u, po „czarnej” serii dla drużyny Czarnych czterech kolejnych porażek. Udało się z gorącego terenu wywieść punkt. Choć gdyby nie zmarnowany przez was karny mogły być trzy.

Bartosz Róg (kapitan Czarnych Smardzew): Mieliśmy okrojony dzisiaj skład więc walczyliśmy za dwóch. Kilku kolegów nie mogło dziś do Justynowa przyjechać. Całe szczęście urwaliśmy dzisiaj punkt, a mieliśmy szanse na coś więcej.

M.P.: Dziś broniliście się bardzo dzielnie. Grę prowadzili gospodarze jednak sytuacji bramkowych brakowało.

Bartosz Róg: Trener zawsze powtarza, że najważniejsza jest gra w obronie, a jak coś wpadnie to dobrze.

M.P.: A jak tłumaczył się wasz kolega, który w końcówce zmarnował rzut karny.

Bartosz Róg: Zdarza się najlepszym. Co prawda jest trochę podłamany, ale wszyscy rozumiemy, że to tylko mecz.

M.P.: W zeszłym sezonie wasze miejsce w tabeli było zupełnie inne. Bardzo dobra jesień zakończona na pudle, wiosna gorsza, ale byliście postrachem dla najlepszych. Co takiego stało się w tym sezonie?

Bartosz Róg: Dopadł nas jakich kryzys. Ciężko powiedzieć, robimy co możemy. Może wkrótce odwróci się ta passa i powędrujemy w górę tabeli.

M.P.: Też wam tego życzę i dziękuję za rozmowę.

M.P.: Dziś osiągnęliśmy wynik, który jest chyba zawodem i dla drużyny i dla kibiców.

Mateusz Dzięgielewski (kapitan LZS Justynów): Zdecydowanie tak. I kibice i my piłkarze jesteśmy z tego wyniku bardzo niezadowoleni. Byliśmy nastawieni tylko na zwycięstwo, co było widać w poczynaniach w pierwszej połowie meczu. Dążyliśmy do strzelenia goli, trochę brakło szczęścia, bo piłka kilka razy o centymetry mijała słupki Czarnych. W drugiej połowie nie wiem dlaczego, może z braku sił, a może przeciwnik inaczej się na nas ustawił, mieliśmy problemy z przedostaniem się pod bramkę rywala. Tyle mogę powiedzieć na gorąco. Chłopaki dali z siebie wszystko, brakło trochę szczęścia, choć to rywal miał piłkę meczową i rzut karny. Na szczęście Pawka uratował punkt dla nas broniąc strzał z 11 metrów.

M.P.: Punkty uciekają, to już trzeci remis w siódmym spotkaniu. W zeszłym sezonie byliśmy drużyną bezkompromisową, bez remisów. Z czego wynikają takie rezultaty w tegorocznych rozgrywkach.

Mateusz Dzięgielewski: Wydaje mi się, że duży wpływ mają sprawy kadrowe w poszczególnych meczach. Dziś szczególnie zabrakło ważnego ogniwa w przodzie. W tyłach wyglądała nasza gra bardzo poprawnie. Dziś widać było jak na dłoni, że przydałby się Krzysiu Pawlak, który wyjechał na krótki urlop. Jest to taki piłkarz, że potrafi jedną akcją napocząć przeciwnika, a tego nam dziś zabrakło. Gdybyśmy strzelili gola to gra byłaby dla nas łatwiejsza. Krzysiu potrafi wziąć na siebie ciężar gry w przodu, przedryblować przeciwnika, celnie strzelić czy wyłożyć patelnie koledze. Tego dziś nie było, choć wszyscy starali się jak mogli.

M.P.: Faktycznie Krzyśka dziś zabrakło. Też uważam, że zabrakło nam szczęścia bo sytuacje w pierwszej połowie były. Przed nami seria ostatnich pięciu meczów, z których kilka z drużynami z czołówki ligi. Trzeba się zmobilizować, bo nie wszystko jeszcze stracone.

Mateusz Dzięgielewski: Drużyna na pewno będzie zmobilizowana. Chłopaki w tych meczach bardzo z siebie wszystko. Na pewno nie stoimy na przegranej pozycji. Może taki atak z tylnego fotela będzie bardziej skuteczny. Życzyłbym sobie i drużynie by w tych ostatnich meczach osiągnąć rezultaty, z których będziemy zadowoleni. Na pewno jesteśmy w stanie tego dokonać. Mam nadzieję, że kartki, kontuzje i choroby nikogo nie wykluczą. Bardzo chciałbym żebyśmy tego dokonali i dla nas i dla naszych kibiców.

M.P.: Tego też życzę i tobie i drużynie.

M.P.: W opinii kibiców zostałeś dziś bohaterem meczu. Choć wydaje mi się, że raczej nie chciałbyś tego wyróżnienia.

Paweł Worotnicki (LZS Justynów): Wolałbym, żeby to któryś z napastników zdobył wyróżnienia dla najlepszego gracza. Na przykład po strzeleniu gole na 1:0 i dałaby nam trzy punkty.

M.P.: Ty zostałeś najlepszym zawodnikiem gdyż uratowałeś nam punkt broniąc karnego w końcówce meczu. Powiedz jak tego dokonałeś?

Paweł Worotnicki: Po prostu wyczułem intencje strzelca, poszedłem w ten róg gdzie strzelał i udało się złapać piłkę.

M.P.: No właśnie. Ty tą piłkę złapałeś, a nie wybiłeś na róg lub przed siebie.

Paweł Worotnicki: Nie był to trzeba przyznać jakiś wybitny strzał.

M.P.: To już drugi karny jaki obroniłeś w tej rundzie na trzy podyktowane przeciwko nam. Za pierwszym razem okazałeś się lepszy od Jakuba Perka w Koluszkach.

Paweł Worotnicki: Tak, ale tamten nie dał nam niestety żadnego punktu.

M.P.: Paweł w tym sezonie wygrałeś rywalizację o plac w bramce LZS-u Justynów. Z taką formą jaką prezentujesz to ciężko będzie Damianowi wygryźć cię z podstawowego składu.

Paweł Worotnicki: Po prostu robię co do mnie należy i to chyba tyle. Z Dimkiem jesteśmy na podobnym poziomie. W tej rundzie trener postawił na mnie i chciałbym się odwdzięczyć dobrą grą.

M.P.: Po dzisiejszym remisie widzę, że miny chłopaków nie są za wesołe.

Paweł Worotnicki: W naszym odczuciu to straciliśmy dwa punktu, a nie zyskaliśmy jeden. Cały czas gubimy oczka w meczach, w których nie powinno się to zdarzyć.

M.P.: A przed nami zostały mecze z czołówką ligi, które zadecydują o miejscu w tabeli.

Paweł Worotnicki: Z tydzień czeka nas ciężki mecz z Milanem. Trochę później jedziemy do Dmosina, przyjedzie do nas Różyca i Boruta. Nie będzie łatwo, a marginesu błędu już nie mamy.

M.P.: Gdy oglądam wasze treningi, zaangażowanie graczy, frekwencję to jak ćwiczycie i jak to wam fajnie wychodzi to czekam na takie efekty w meczach o punkty. Kiedy uda się zagrać taki mecz, żeby to co robicie na zajęciach wyszło na boisku ligowym?

Paweł Worotnicki: Trudno jest mi cokolwiek powiedzieć. To chyba musi być w naszych głowach, że nie umiemy treningu przełożyć w mecz. Mam nadzieję, że ten przełamujący mecz przyjdzie jak najszybciej. Oby wygrać najbliższy mecz, może to on zadecyduje że będzie szło wszystko z górki. Szkoda, że nie mamy takiej stabilności w składzie. Zawsze ktoś ważny na jakiś mecz wypadnie. A to kontuzja, a to sprawy osobiste. Tak naprawdę to chyba ani razu nie udało się wystawić optymalnej jedenastki.

M.P.: To życzę ci żeby skład się ustabilizował i już w najbliższym meczu nastąpiło to przełamanie.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał M.P.

 

Poprzedni Mecz

   
Milan Club Polonia - LZS Justynów
1 : 5

Następne mecze piłkarzy

ŁÓDZKA A KLASA gr. II

  21 października 2018 r. godz. 15.30 (niedziela)

      
LZS Justynów - Więcej Niż Sport

Łódzka Klasa A Grupa II

Lp. Klub Mecze Punkty
 1  KKS Koluszki  7  19
 2  Błękitni Dmosin  7  18
 3  Różyca  7  16
 4  MKP Boruta II Zgierz
 8  16
 5  LZS Justynów  8  14
 6  Włókniarz Zgierz  8  14
 7  Milan Club Polonia   7  11
 8  Sport Perfect  8  9
 9  Gałkówek  7  7
 10  Kalonka  7  3
 11  Zamek Skotniki  8  3
 12  Czarni Smardzew  7  2
 13  Więcej Niż Sport  7  1
       

Sponsorzy

Sponsor główny:

Urząd Gminy w Andrespolu

 

Sponsorzy i partnerzy:

 

logoR