Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Po zakończonym meczu LZS Justynów – Sport Perfect Łódź udało się namówić do krótkiej rozmowy trenera gospodarzy Jakuba Sapińskiego oraz zdobywcę złotego gola dającego wygraną w 93 minucie Przemka Bartosika.

M.P.: Panie trenerze, stare piłkarskie porzekadło mówi, że gra się tak na co przeciwnik pozwala. Piłkarze Sport Perfectu mądrze się bronili, ale bramka powinna wpaść dużo wcześniej niż w 93 minucie.

Jakub Sapiński (trener LZS Justynów): Dziś niestety spotkanie nam się kompletnie nie układało. Nasi piłkarze w pierwszej połowie przeszli obok meczu. Cieszymy się, że dopisało nam szczęście i w końcowym rozrachunku możemy dopisać trzy punkty. Dobrze, że piłka siadła Przemkowi i strzelił dla nas zwycięską bramkę. Widać drużyna Perfectu mu pasuje, bo zawsze strzela im gole.

M.P.: W ubiegłym tygodniu w Dobieszkowie mieliśmy kilkanaście klarownych sytuacji do zdobycia gola, a dziś nie mogliśmy przedostać się na przedpole przeciwnika.

Jakub Sapiński: Faktycznie mecz meczowi nie równy. Może inaczej podeszliśmy do tamtego spotkania. Dziś nie wywieraliśmy na przeciwnika takiego pressingu jak przed tygodniem. Coś gra nam się dziś rozjeżdżała.

M.P.: Za tydzień prestiżowy mecz z Różycą.

Jakub Sapiński: Do tego spotkania musimy podejść z zupełnie innym zaangażowaniem, bo z taką grą jak dzisiaj to nie mamy czego szukać na Różycy. Od tej chwili skupiamy się na tym meczu. Wierzę, że staniemy na wysokości zadania i przywieziemy z trudnego terenu jakieś punkty.

M.P.: A jaka atmosfera była po meczu w szatni.

Jakub Sapiński: Było sporo radości. Nie zawsze wygrywa się w takich okolicznościach i strzela gola w doliczonym czasie. Odetchnęliśmy bo niewiele brakowało i byłby wstyd. Cieszy też, że zwycięską bramkę strzelił Przemek Bartosik.

M.P.: Faktycznie. Przemek miał zawiesić buty na kołu jednak został, pomaga drużynie i dziś jest bohaterem Justynowa.

Jakub Sapiński: Dziś spłacił swój dług. Dostawał kilka szans w meczach i nie strzelał. A taki gol bardzo wszystkich ucieszył.

M.P.: Dziękuję za rozmowę.

M.P.: Przez kibiców jesteś nazywany „legendą”. Dziś w ostatniej akcji meczu zachowałeś najwięcej zimnej krwi w polu karnym przeciwnika. Mógłbyś nam opisać to zdarzenie.

Przemysław Bartosik: Po dośrodkowaniu Adriana Rzepeckiego z rzutu rożnego uderzyłem głową po długim rogu. Piłka wpadła tam gdzie chciałem.

M.P.: Ciężko się nam dziś grało.

Przemysław Bartosik: Bardzo ciężko. Powinniśmy ustawić sobie mecz w pierwszej połowie, a tak im dłużej w mecz tym było bardziej nerwowo. Dobrze, że udało się zdobyć te trzy punkty.

M.P.: To pierwsza twoja bramka w tym sezonie.

Przemysław Bartosik: Pierwsza. Długo na nią czekałem, ale się opłaciło.

M.P.: Zawsze strzelałeś po 8-10 goli w rundzie. Co tak słabo z tą twoją skutecznością.

Przemysław Bartosik: Na pewno gram dużo mniej minut niż w zeszłym sezonie. Miałem swoje sytuacje w meczu z Milanem. Może dopadła mnie starość.

M.P.: Pod koniec ubiegłego sezonu biłeś się z myślami czy nie zakończyć kariery. Zostałeś, pomagasz drużynie i dziś twoje doświadczenie zaprocentowało.

Przemysław Bartosik: Bardzo cieszę się, że mogłem dziś pomóc. Nie jest łatwo tak po prostu zrezygnować z rzeczy, którą się kocha. Brakuje treningów i grania, dlatego przychodzę, a trener powołuje mnie do meczowej osiemnastki. Mam nadzieję, że nikt nie ma mi tego za złe. Jeszcze trochę się poruszam.

M.P.: Na pewno nikt ci tego nie ma za złe szczególnie po takim meczu. Wielu młodych graczy korzysta trenując z tak doświadczonym piłkarzem. Ty pewnie jak możesz pomagasz im w zdobywaniu piłkarskich szlifów.

Przemysław Bartosik: Cieszę się, że czasem młodzi gracze chcą mnie posłuchać. Nigdy nie pozostaje obojętny gdy trzeba pomóc czy służyć radą szczególnie w stosunku do najmłodszych w drużynie. Czasem może jestem zbyt ekspresyjny ale taki już mam charakter. Zawsze mam na celu dobro drużyny.

M.P.: Dziękuję za rozmowę i powodzenia w kolejnych meczach.

Rozmawiał M.P.