Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!
1%
KRS 0000230841

          Przyczyń się do rozwoju sportu za tak nie wiele - wystarczy wypełnić kilka rubryk przekaż 1% należnego podatku na rzecz LZS Justynów 

W dniu 25 maja 2016 roku piłkarze LZS Justynów rozegrali mecz mistrzowski na obiekcie MOSiR Pabianice z ekipą miejscowego Włókniarza. Gdyby patrzeć na miejsca w tabeli to zdecydowanym faworytem był team gospodarzy. Jednak jak pokazały wydarzenia na boisku nie miejsce w tabeli lecz aktualna forma ma kluczowe znaczenie w zwycięstwie.

Drużyna LZS przystąpiła do meczu z kilkoma zmianami w składzie w porównaniu z zeszłym meczem z KKS Koluszki. Na środek obrony wrócił Bartłomiej Kurzawski, a na swoją pozycję ofensywnego pomocnika po odcierpieniu kary za kartki zagrał Krzysztof Pawlak. Niestety trener Jacek Stańdo nie mógł skorzystać z Jaromira Bergiela, który zachorował. Na mecz punktualnie nie dotarł również nasz etatowy bramkarz Paweł Worotnicki, którego zatrzymały obowiązki w pracy. Z tego powody między słupkami zadebiutował specjalnie powołany na ten mecz z drużyny juniorów Kacper Szczepuła. Uprzedzając boiskowe wydarzenia Kacper udanie zakończył swój debiut w 30 minucie zmieniony przez Pawła, zachowując przez ten czas czyste konto.

Mecz rozpoczął się od mocnego uderzenia ekipy z Justynowa. Już w 2 minucie składną akcję całej drużyny po idealnym dośrodkowaniu z prawej strony Piotra Gajewskiego celnym strzałem głową zakończył bardzo skuteczny ostatnio Przemysław Bartosik. Gol ten spowodował, że LZS cofnął się na własną połowę i czekał na ataki Włókniarza chcąc rozwijać swoje akcje po skrzydłach w szybkich kontratakach. Pewnie grająca obrona dowodzona przez Jakuba Sapińskiego i Bartka Kurzawskiego nie dopuszczała piłkarzy gospodarzy do strzałów, a jak zwykle ofiarnie i niezwykle ambitnie grający defensywni pomocnicy Tomasz Wachowiec i Marcin Filipiak w zarodku kasowali wszystkie próby zawiązania akcji przez miejscowych. Niestety po jednej z akcji w środku pola w 20 minucie  nasz wojownik Tomasz Wachowiec nieszczęśliwie zderzył się z graczem Włókniarza i na moment stracił przytomność. Obaj piłkarze przez kilka minut leżeli na boisku opatrywani przez służby medyczne. Gracz Włókniarza wrócił do gry, niestety Tomasz musiał opuścić boisko zmieniony przez Kacpra Szumickiego, a po kilku minutach został z podejrzeniem wstrząsu mózgu odwieziony karetką pogotowia do szpitala na badania. Tomasz Wachowiec to płuca i serce drużyny. Brak takiego gracza w środku pola można śmiało porównać do braku Grzegorza Krychowiaka w składzie kadry Polski.  Po wznowieniu gry groźnie strzelał z 20 metrów na bramkę Włókniarza Przemek Bartosik, ale bramkarz obronił. W 32 minucie pierwszy raz w tym meczu groźnie po stałym fragmencie gry zaatakował Włókniarz. Strzał głową napastnika miejscowych po rzucie wolnym poszybował obok słupka. W 34 minucie Justynowianie rozegrali bardzo dobrą akcję. Piłkę w środku pola wywalczył Marcin Filipiak, który podał piłkę do Krzysztofa Pawlaka. Krzysiek udanym zwodem oswobodził się krycia obrońcy i zagrał futbolówkę do rozpędzonego na lewym skrzydle Arka Siuto, który idealnie dośrodkował do nieobstawionego na 8 metrze od bramki Piotra Gajewskiego. Popularny Gaju mógł  spokojnie ulokować głową piłkę w jakimkolwiek rogu bramki pytając się wcześniej bramkarza, w który róg skierować piłkę. Niestety jego strzał był minimalnie niecelny. Do końca pierwszej połowy piłkarze LZS próbowali pokonać bramkarza Włókniarza strzałami z dystansu, ale ani strzał Krzysztofa Pawlaka w 39 minucie z 25 metrów ani chytre uderzenie Mateusza Dzięgielewskiego w doliczonym czasie nie znalazły drogi do siatki. Gospodarze także dwukrotnie zagrozili naszej bramce. W 40 minucie groźną akcję z naszej lewej strony udanym wybiciem zażegnał Jakub Sapiński, a strzał z rzutu wolnego z 17 metra poszybował wysoko nad poprzeczką.

Po zmianie stron mecz się zaostrzył, a piłkarze obu zespołów pokazali na czym polega ambitna walka o każdy centymetr boiska. Sędzia miał dużo pracy i kilkakrotnie musiał sięgać po żółte kartki. Od początku drugiej połowy do przodu ruszyli piłkarze Włókniarza chcący jak najszybciej doprowadzić do wyrównania, jednak gracze LZS mądrze się bronili i wyprowadzali zabójcze kontry. Po jednej z nich w 57 minucie podwyższyliśmy prowadzenie. Arek Siuto długą przekątną piłką uruchomił wychodzącego z własnej połowy Krzyśka Pawlaka, który na pełnym gazie wpadł w pole karne, następnie serią zwodów niczym Ronaldinho minął obrońcę i mierzonym strzałem lewą nogą przy przeciwległym słupku umieścił piłkę w bramce. Ależ gol zawołali nawet miejscowi kibice. Faktycznie akcja była firmowa. W 65 minucie Włókniarz powinien doprowadzić do wyrównania, ale po zamieszaniu w polu bramkowym piłkę zmierzającą do bramki zablokowali wspólnie nasi środkowi obrońcy. W 66 minucie było już 3:0 dla LZS. Do kolejnego długiego podania z własnej połowy wystartował niczym błyskawica dysponujący nieograniczonymi siłami Krzysiek Pawlak. Kiedy wydawało się, że podanie jest za długie, nie odpuścił on akcji i wywarł tym presję na bramkarzu, który popełnił juniorski błąd. Tak niefortunnie łapał piłkę, że odbiła się ona od jego rąk i znalazła przed Krzyśkiem, któremu nie zostało nic innego jak umieścić ją w bramce. Trzeci gol nie zadowolił graczy LZS. W 71 minucie na czystą pozycję wyszedł kolejny raz Krzysiek Pawlak, ale tym razem zamiast strzelać dogrywał niecelnie piłkę do Przemka Bartosika. Im dalej było w mecz tym akcje przenosiły się z jednej strony na drugą. W 77 minucie Pawka udaną robinsonadą uchronił LZS od utraty gola po strzale głową napastnika Włókniarza, a minutę później chytry strzał z prawego skrzydła minimalnie minął słupek naszej bramki. W 80 minucie piłkarze LZS wyszli z firmową kontrą czterech na trzech obrońców. Po składnej akcji piłka jak po sznurku wędrowała od nogi do nogi i zakończyła się dobrym dośrodkowaniem, po którym minimalnie głową przestrzelił Marcin Filipiak. W 82 minucie chyba pierwszy w tej rundzie błąd popełnił nasz bramkarz. Nie opanował piłki po ostrym dośrodkowaniu z lewej strony i sam skierował piłkę do siatki. Po tym golu wydawało się, że Włókniarz przyciśnie mocniej nasz zespół. Nic z tych rzeczy. Justynowianie bronili się mądrze daleko od własnego pola karnego. W 92 minucie ponownie Krzysztof Pawlak znalazł się sam przed bramkarzem gospodarzy, ale zamiast go mijać strzelił obok słupka. Piłkę meczową mieli gracze Włókniarza lecz z 3 metrów ich napastnik strzelił wprost w dobrze ustawionego Pawła Worotnickiego.

Mecz zakończył się zasłużonym zwycięstwem LZS Justynów, który był zespołem lepszym w każdej formacji i o wiele bardziej dojrzałym. Na plus meczu można zapisać ogromną wolę wali i ambicję w dążeniu do kolejnego zwycięstwa oraz udany debiut młodego bramkarza. Na minus kontuzję Tomka Wachowca, który po nieszczęśliwym zderzeniu wylądował w szpitalu na obserwacji i nie wiadomo czy jeszcze będzie mógł wiosną pomóc drużynie w dalszej skutecznej walce o utrzymanie w lidze. Tomek trzymamy kciuki za ciebie, wracaj szybko do zdrowia!!!!

 

Włókniarz Pabianice – LZS Justynów 1:3 (0:1).

 

Bramki dla LZS: Bartosik 2’, Pawlak 57’ i 66’.

 

Skład LZS Justynów: Szczepuła (30’Worotnicki) – Biernacki, Sapiński, Kurzawski, Dzięgielewski, Gajewski (87’Lewandowski), Wachowiec (26’ Szumicki), Filipiak, Siuto, Bartosik (73’Pankiewicz).

 

Trener: Jacek Stańdo.

 

M.P.

 

Poprzedni Mecz

      
KP Byszewy  - LZS Justynów
0 :  6

Następne mecze piłkarzy

Puchar Polski

11 sierpnia 2018 r. godz. 17.00

      
KKS Koluszki - LZS Justynów

Łódzka Klasa A Grupa II

Lp. Klub Mecze Punkty
 1  Więcej Niż Sport    
 2  Błękitni Dmosin    
 3  KKS Koluszki    
 4  LZS Justynów    
 5  Pogoń Rogów    
 6  Różyca    
 7  MKP Boruta II Zgierz    
 8  Czarni Smardzew    
 9  Włokniarz Zgierz    
 10  Sport Perfect    
 11  Kalonka    
 12  Gałkówek    
 13  Zamek Skotniki    
 14  Milan Club Polonia    

Sponsorzy

Sponsor główny:

Urząd Gminy w Andrespolu

 

Sponsorzy i partnerzy:

 

logoR