Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!
1%
KRS 0000230841

          Przyczyń się do rozwoju sportu za tak nie wiele - wystarczy wypełnić kilka rubryk przekaż 1% należnego podatku na rzecz LZS Justynów 

Patrząc rok wstecz, w jakim punkcie była nasza drużyna seniorów to co w tej chwili zbudowaliśmy można opisać słowami trenera selekcjonera Adama Nawałki: praca została dobrze wykonana. Równy rok temu drużyna LZS po trzech sezonach opuściła szeregi okręgówki. Pożegnano trenera Jacka Stańdo, a kilku zdolniejszym piłkarzom nie w smak było występować w niższej lidze. Klub opuścili zawodnicy, którzy stanowili o sile drużyny. Zostali ci, którzy uznali że warto zaufać nowemu trenerowi i dalej grać dla LZS. Dziś wiemy, że ci ostatni wybrali dobrze. Piotr Turek włączył do kadry zespołu zdolnych juniorów z rocznika 2000 i obok kilku zawodników, którzy przyszli z zewnątrz stworzył drużynę, która w końcowym rozrachunku zajęła w lidze trzecie miejsce. Co prawda do pierwszego miejsca straciła 18 punktów, ale już do drugiej drużyny KKS Koluszki tylko 8.

Biorąc po uwagę liczbę 50 punktów jakie zdobył LZS Justynów w całym sezonie to jesienią było ich tylko 22. Na brak większej ilości oczek wpływ miał przede wszystkim w tym okresie bilans meczów wyjazdowych. Tylko jeden remis w sześciu meczach to wynik znacznie poniżej możliwości. Bolały szczególnie porażki z niżej notowanymi zespołami z Kalonki i Strykowa, a walkower w meczu w Dąbrówce czkawką odbija się nawet teraz. Na szczęście w siedmiu jesiennych meczach u siebie Justynów nie stracił nawet oczka. Wygrane z silnymi ekipami z Koluszek, Dmosina czy Zgierza dawały pewności siebie i otwierały możliwości grania wiosną o wyższe miejsce niż środek tabeli. Trener Piotr Turek już na początek stycznia wyznaczył termin przygotowań. Do klubu wrócili Jakub Sapiński i Krzysztof Pawlak. To pokazało, że w klubie dzieją się pozytywne rzeczy i byli zawodnicy wolą grać na „starych śmieciach”. W przedsezonowych rozmowach z trenerem zapewniał on kibiców, że buduję drużynę na walkę o awans, ale nie w 2017 lecz w 2018, a wiosenne mecze mają posłużyć wyrobieniu własnego stylu gry i zaprawić w ligowym boju młodych zawodników. Początkowe mecze rundy wiosennej nie były zbytnio udane. Tylko jedno zwycięstwo w czterech meczach i bolesna „domowa” porażka ze Strykowem nie dawał nadziei na lepsze jutro. Na szczęście nastąpiło przebudzenie. Wygrane w kolejnych 7 meczach pięły drużynę w tabeli na coraz wyższe miejsca. Na trzy kolejki przed końcem rozgrywek zaświtała nadziej na szczęśliwe zakończenie sezonu na pudle. Remis z silną ekipą rezerw Boruty w Zgierzu i wygrana z bezpośrednim rywalem drużyną Sport Perfect pozwoliły w osiągnięciu celu. Porażka w ostatnim meczu z Dmosinem na szczęście nic nie zmieniła i sportowa rodzina LZS Justynów mogła cieszyć się z trzeciego miejsca. Biorąc pod uwagę okoliczności opisane na wstępie to sukces. Ale jak przysłowie mówi, że apetyt rośnie w miarę jedzenia to kibice i sympatycy już marzą o lepszym miejscu w przyszłym sezonie. Sam trener Turek i jego piłkarze snują też ambitne plany. Kilku z nich grało już przecież w klasie okręgowej. Czas na rządnych „piłkarskiej krwi” młodych wilczków LZS-u. Oni też chcą poznać smak awansu i gry na wyższym szczeblu rozgrywkowym.

Kto i co najbardziej miało wpływ na wynik osiągnięty w minionym sezonie. Na pierwszym miejscu trzeba wymienić osobę trenera Piotra Turka, który swoją charyzmą, pracowitością i wizją gry zaraził piłkarzy pragnących coś osiągnąć dla LZS Justynów. Nie jeden bardziej utytułowany trener po zobaczeniu z czym ma do czynienia i jak musi zaczynać dawno spakowałby manele i odjechał byle gdzie. Piotr od początku zabrał się do pracy i trzeba przyznać, że teraz na progu nowego sezonu ma ograny zespół, grający w piłkę w swoim wytrenowanym stylu, z doświadczonymi zawodnikami stanowiącymi opokę dla młodych, zdolnych i coraz lepszych piłkarzy, z których kilku nawet nie może jeszcze „kupić piwa w sklepie”.

Swoje dorzucili do sukcesu również działacze klubowi. Zarząd wybrany w 2016 roku postawił sobie za cel stały rozwój klubu, a drużyna seniorów LZS ma być transparentną w klubie. Poprawa infrastruktury czy wzorowy stan boiska, o które dba jak o swoje najwyższe dobro nieoceniony Jerzy Plaskota też miało wpływ na wynik zespołu. Dobra atmosfera w klubie, pozytywne działania public relations, wspólne spotkania pomeczowe przy grillu czy Wigilia klubowa zacieśniają więzi w drużynie.

Na koniec wymienić należy głównych bohaterów czyli piłkarzy. W bramce brylował Paweł Worotnicki, dla którego był to chyba najlepszy sezon w karierze. Linia obrony stanowiła monolit, który rzadko dawał się pokonać. Para środkowych obrońców Bartek Kurzawski z Rafałem Pankiewiczem grała bardzo pewnie. Tegoroczny maturzysta Kacper Szumicki na prawej stronie prezentował bardzo efektywnie i szkoda, że tak rzadko włączał się do akcji ofensywnych by być bardziej efektownym. Bardzo dobra postawa Mateusza Dzięgielewskiego na lewej obronie dała mu transfer do czwartoligowca – Stali Niewiadów. To spory awans sportowy. Mamy nadzieję, że będzie nas tam udanie reprezentował. Rafał Pszczółkowski czy doświadczony Łukasz Solarek gdy musieli zastępować kolegów zwykle nie zawodzili. W linii pomocy brylował Michał Biernacki. Można go nazwać generałem środka pola. Michał udanie rozbijał ataki rywali, rozgrywał i strzelał gole (razem z Przemkiem Bartosikiem strzelili po 10 bramek). Obok Michała okrzepła nasza młodzież. Kristian Iwaczuk, Daniel Zakrzewski, Kacper Bińczak czy ofensywnie nastawiony Patryk Kiński znacznie lepiej prezentowali gdy obok nich grał Biernacki. Rywalizacja na obu skrzydłach spowodowała, ze piłkarze znacznie poprawili swoje dotychczasowe możliwości. Konrad Musiał zagrał bardzo udany sezon, był nieoceniony jako uniwersalny żołnierz do zadań specjalnych, Kamil Karpiński poza pięcioma strzelonymi golami zasłynął jako bramkarz, któremu nie rywale nie strzelił dwóch rzutów karnych, Sylwek Kurnatowski dawał gwarancję dyscypliny taktycznej. Kto wie czy nie najwięcej zyskał z całej czwórki Kacper Ambrozik. Na początku sezonu drobny zagubiony i przestraszony teraz zmężniał nabrał pewności siebie i gra bardzo efektownie dla drużyny. Kilka dokładnych i mierzonych podań Ambra wykorzystali jego koledzy. Coś mi się wydaje, że sezon 2017/18 będzie sezonem Kacpra. W minionych rozgrywkach Justynów nie miał szczęścia do napastników. Na trzech bardzo dobrych piłkarzy, każdy z nich nie mógł grać w LZS całego roku. Jaromir Bergier czarował nas swoimi umiejętnościami jesienią, a Krzysztof Pawlak wiosną. Nawet nie chcę myśleć jak wyglądałyby mecze LZS gdyby obaj mogli zagrać razem. Najwięcej goli dla LZS strzelił Przemek Bartosik, choć też nie grał większości meczów na jesień. Widać doświadczenie Przemka jest w A klasie nie do przecenienia.

W nowym sezonie zespól postawił sobie nowe cele. Przede wszystkim chcemy włączyć się do walki o awans do klasy okręgowej. Rywale w tej ciężkiej drodze będą silni: Koluszki już w tych rozgrywkach pokazał, że jest mocną, dobrą drużyną, spadkowicze na pewno będą chcieli szybko wrócić wyżej, a na pewno znajdzie się jakaś niespodzianka w rozgrywkach. By to się stał potrzeba od początku pełnej koncentracji i walki na boisku o każdy metr i każdy punkt, który w ostatecznym rozrachunku będzie decydujący.

M.P.

 

 

Poprzedni Mecz

      
KP Byszewy  - LZS Justynów
0 :  6

Następne mecze piłkarzy

Puchar Polski

11 sierpnia 2018 r. godz. 17.00

      
KKS Koluszki - LZS Justynów

Łódzka Klasa A Grupa II

Lp. Klub Mecze Punkty
 1  Więcej Niż Sport    
 2  Błękitni Dmosin    
 3  KKS Koluszki    
 4  LZS Justynów    
 5  Pogoń Rogów    
 6  Różyca    
 7  MKP Boruta II Zgierz    
 8  Czarni Smardzew    
 9  Włokniarz Zgierz    
 10  Sport Perfect    
 11  Kalonka    
 12  Gałkówek    
 13  Zamek Skotniki    
 14  Milan Club Polonia    

Sponsorzy

Sponsor główny:

Urząd Gminy w Andrespolu

 

Sponsorzy i partnerzy:

 

logoR