IV liga zadebiutowała w Justynowie. Ależ to były emocje. Piękna pogoda, cała rzesza kibiców i mecz z jakością, której próżno szukać w poprzednich rozgrywkach. Spotkanie z drużyną ŁKS III pokazało, że kibiców czekają wspaniałe mecze na najwyższych obrotach.
Nasz ekipa stanęła naprzeciwko rywalom z dwoma nowymi piłkarzami w wyjściowej jedenastce. Dawid Sopata i Daniel Tutaj pokazali, że będą dla LZS-u dużymi wzmocnieniami. Pozostali czterej „nowi” zasiedli na ławce rezerwowych i weszli na boisko w drugiej połowie. O ich przydatności będziemy mogli wypowiedzieć się gdy dostaną więcej szans na grę. LZS Justynów wszedł w mecz bez żadnego respektu dla rywala, który w poprzednim sezonie zająć 8 miejsce w lidze. Już pierwsza akcja powinna zakończyć się bramką dla gospodarzy. Do 30 minuty nasz zespół dominował na boisku i stworzył kilka sytuacji bramkowych. Niestety piłkarze nie potrafili choćby jednej zamienić na gola a na tym poziomie rozgrywek niestety jest to niedopuszczalne. Rywale zdobyli bramkę w najmniej oczekiwanym momencie i w najmniej oczekiwany sposób. Przed samym gwizdkiem na przerwę naszego bramkarza lobem z połowy boiska zaskoczył Patryk Grabowski. W drugiej części gry piłkarze LZS nie mieli już takich argumentów do gry jak w pierwszych 45 minutach. Rywal mądrze ustawił się na swojej połowie, szanował piłkę i kilka razy zagościł w polu karnym LZS-u. Imponowała szczególnie umiejętność utrzymywanie się przy piłce i spokój w rozegraniu akcji. Nasi gracze bardzo ambitnie walczyli o bramkę, która dałaby remis ale niestety nie byliśmy w stanie tego dokonać. Rywale strzelili jeszcze gola w 85 minucie, który tak naprawdę zamknął to spotkanie. Piłkarze LZS zeszli z boiska nagrodzeni brawami. Kibice docenili cały ogrom sił jakie zostawili na murawie. I choć powtórzę się - gdyby lepsza skutecznością popisali się nasi gracze w pierwszych 45 minutach to wynik meczu mógł być zupełnie inny.
Nie spuszczamy głów to co stało się w niedzielę w żaden sposób nie może mieć wpływu na dalsze mecze w rozgrywkach. Już w najbliższą niedzielę o godzinie 16:00 w Justynowie gościć będziemy jedną z drużyn typowaną do końcowego triumfu – RKS Radomsko. Dobrze pamiętam jak niebiesko – żółci grali na poziomie ekstraklasy. Było to na początku XXI wieku i choć trwało to tylko jeden sezon to i tak kibice z Radomska wspominają to wydarzenie z dumą. Późniejszej lata były tylko gorsze. RKS utknął gdzieś pomiędzy III a IV ligą i musi teraz walczyć na boiskach w Justynowie, Wojsławicach czy Buczku. W pierwszej kolejce nasi rywale nie zachwycili. Co prawda pokonali u siebie Zryw Wygoda ale stało się to dopiero w końcówce meczu. Gola dająca 3 punkty radomszczanom strzelił w 86 minucie Filip Bednarski. Teraz RKS przyjedzie do Justynowa i będzie faworytem meczu z beniaminkiem. Wierzę jednak w LZS. Gdy zagramy z taką ambicją i do tego dojdzie skuteczność i mądrość to może uda się sprawić niespodziankę i zabrać rywalom punkty. Zobaczymy.
LZS Justynów czeka ważny tydzień, w którym bardzo istotny będzie spokój. Oby spotkanie z ŁKS nie odbiło się negatywnie na zdrowiu naszych zawodników. Trenerzy Lewosiński i Milczarek zapewne umiejętnie ustawią jednostki by optymalnie przygotować zespół do kolejnego ligowego starcia. Do treningów ma wrócić Kuba Kurowski i to jest bardzo dobra wiadomość bo Kuba jak wiemy to serce i płuca Justynowa. Z nim w składzie gra się LZS-owi jakoś łatwiej. Zobaczymy czy uraz jaki przeszkadzał mu w grze zostawił za sobą.
Wielkie słowa uznania należą się Zarządowi za organizację premierowego meczu w IV lidze. Spotkanie toczyło się przy świetniej atmosferze i dopingu. Kibice zachowali się wzorowo i wykonywali polecenia służb porządkowych bez sprzeciwu. Brawo. Dla Justynowa był to test czy jesteśmy logistycznie przygotowanie na IV ligę. Odpowiedź brzmi – TAK. Teraz niech swój krok do działaczy dostosują piłkarze, a wierzę, że poradzimy sobie w nowej rzeczywistości, na którą czekaliśmy tyle lat…
