Inkasujemy kolejne trzy punkty.

2021-05-03
Daniel
Piłka nożna
270
W piękne piątkowe popołudnie, w przeddzień majówki seniorzy LZS Justynów gościli w kolejnym meczu ligowym drużynę Czarnych Smardzew. Rywal to typowy średniak, który czasem zdolny jest do pokonania wyżej notowanego przeciwnika. Małe obawy przed meczem na pewno były choć zdecydowanym faworytem byli piłkarze z Justynowa. Trener Michał Buchowicz nie mógł skorzystać z trzech podstawowych graczy. Kamil Gumel odczuwa jeszcze skutki kontuzji, a Przemek Wilk opuścił mecz z przyczyn rodzinno – wypoczynkowych. Wiktor Wejman usiadł na trybunach za karę po czerwonej kartce. Do składu wskoczyli po raz pierwszy tej wiosny Rafał Pankiewicz na środek obrony i Adrian Rzepecki ustawiony na pozycji nr 10. I to właśnie Rzepka został współtwórcą gola, którego Justynów strzelił już w 2 minucie. Idealnie prostopadłym podaniem obsłużył Jarka Bergiela, który wyszedł sam na sam i przelobował bramkarza. Piłka odbiła się od jednego słupka, potem od drugiego i wylądowała w siatce Czarnych. Justynów poszedł za ciosem i po 10 minutach powinno być 3:0. Najpierw wspomniany Rzepecki będąc przed bramkarzem Smardzewa nie pocelował po długim rogu, chwilą później Grzegorz Kopeć strzelił w poprzeczkę. W 15 minucie Oskara Błaszczyka ubiegł obrońca, a miał przed sobą pustą bramkę i piłkę wyłożoną na tacy przez Jarka Bergiela. Czarni w tym fragmencie meczu nie istnieli. Szkoda tych zmarnowanych sytuacji, bo po kwadransie mecz się wyrównał, a rywal podjął rękawice i coraz śmielej przedostawał się pod pole karne Piotra Gajewskiego. Niestety tak to jest gdy podaje się rękę przeciwnikowi. W 22 minucie błąd przy wyprowadzaniu piłki popełnił Marcin Filipiak, nie dogonił już swojego skrzydłowego, który dośrodkował wprost na głowę napastnika. Ten nie zmarnował okazji i zrobił się remis. Co gorsza pięć minut później rywal wyszedł na prowadzenie. Tym razem Sylwek Kurnatowski nie upilnował na swojej stronie prawoskrzydłowego Czarnych. Ten dynamicznie wpadł w pole karne i uderzył z 14 metra pod poprzeczkę. Konsternacja na boisku i na ławce rezerwowych. Nie tak to miało wyglądać. Kolejne minuty piłkarze LZS byli niczym bokser po dwóch mocnych trafieniach. A rywal rozochocony chciał trafić po raz trzeci. W takich chwilach poznaje się prawdziwą wartość drużyny. Mecz stał się ciekawy, a akcje przenosiły się z jednej na drugą połowę. W 38 minucie sam na sam wyszedł na naszego bramkarza napastnik Czarnych. Piotr Gajewski wygrał ten pojedynek broniąc nogami i poszła kontra w drugą stronę. Michał Biernacki wypatrzył wszędobylskiego Adriana Rzepeckiego. Ten wpadł w pole karne i został sfaulowany. Sędzia jednak puścił korzyść i do bezpańskiej piłki dopadł Grzegorz Kopeć, który dopełnił formalności. Do szatni drużyny zeszły przy wyniku remisowym. Trener Buchowicz miał do swoich zawodników sporo uwag. Było gorąco. Za Sylwka Kurnatowskiego wszedł Kacper Ambrozik. Od samego początku widać było po piłkarzach Justynowa, że interesuje ich tylko zwycięstwo. Rywal w drugich 45 minutach nie istniał, schowany za podwójną gardę bardzo rzadko przedostawał się pod pole karne LZS-u. A gospodarze z pasją atakowali. Kwestą czasu był moment, w którym załamie się blok obronny gości. Nastąpiło to w 59 minucie. Piłkę otrzymał Jarek Bergiel, zdecydował się na rajd wzdłuż linii pola karnego, związał trzech obrońców i wyłożył futbolówkę Grzesiowi Kopciowi, który drugi raz w tym meczu pokonał bramkarza rywali. Nie zadowoliło to naszych piłkarzy, którzy widząc, że rywal opadł z sił atakowali raz po raz. Aktywni byli zwłaszcza nasi skrzydłowi. Na lewej „pompie” szalał Oskar Błaszczyk często wspomagany przez Kacpra Ambrozika, a Grzesiu Kopeć wykonał chyba 20 sprintów. W 63 minucie Rzepka wrzucił z wolnego idealnego „cukiereczka” na głowę Marcina Filipiaka. Niestety ani jego strzał ani dobitka Oskara Błaszczyka nie dala kolejnej bramki. W 69 minucie 25 metrów od bramki faulowany był Grzegorz Kopeć. Do piłki podszedł Przemek Bartosik i mocnym precyzyjnym strzałem pokonał bramkarza rywali. Nasza klubowa „legenda” przeżywa drugą młodość. Do końca meczu nie udało się nic strzelić choć Kamil Karpiński trafił w słupek, a dwa mocne strzały Oskara Ratajczyka były minimalnie niecelne. Justynów zaimponował w tym meczu charakterem. Mimo straty dwóch goli z mozołem dążył do zwycięstwa. W drugiej połowie nasi piłkarze zepchnęli rywala do desperackiej obrony. Każdy zawodnik, który zameldował się na boisku wniósł nową jakość. Kacper Ambrozik dobrze bronił na swojej stronie i często włączał się w akcje skrzydłem. Przemek Bartosik strzelił pięknego gola, Kamil Karpiński uporządkował grę w środku pomagając Michałowi Biernackiemu. Fajnie pokazał się młody Ratajczyk. Wracający do treningów Igor Jagodziński był o włos od strzelenia swojego gola, lecz został uprzedzony przez bramkarza. Swoje minuty dostał też Kacper Zieliński. Zwycięzców się nie sądzi, jednak trzeba wspomnieć o błędach w obronie, która szczególnie w pierwszej połowie nie była naszą najmocniejszą formacją. Wracający po kontuzji Pankiewicz nie czuł jeszcze tak dobrze gry, fatalną czwartą żółtą kartkę złapał Kacper Szumicki i nie zobaczymy go w meczu z Włókniarzem.

Za nami dwa mecze z dobrymi drużynami, w których zdobyliśmy 6 punktów. Drużyna się kształtuje i wykuwa w kuźni trenera Buchowicza charakter. Teraz dwa tygodnie treningów i mecz, na który wszyscy czekają. 15 maja gościć będziemy naszego głównego rywala do wygrania ligi Włókniarz Zgierz. Na ten mecz będą mogli wejść kibice i będzie to kolejny bonus dla naszych zawodników. Ten mecz musimy wygrać. Tylko zwycięstwo, Justynów tylko zwycięstwo.

LZS Justynów – Czarni Smardzew 4:2 (2:2).

Bramki dla LZS Justynów: Kopeć – dwie 38’ i 59’, Bergiel 2’, Bartosik 69’.

Skład LZS Justynów: Gajewski – Filipiak, Szumicki, Pankiewicz, Kurnatowski (46’ Ambrozik), Kopeć (82’ Jagodziński), Kiński (58’ Bartosik), Biernacki (86’ Zielinski), Rzepecki (75’ Ratajczak), Bergiel (68’ Karpiński).

Mecz bez udziału publiczności.

M.P.



Ostatni mecz
Biuletyn
Jeśli chciałbyś otrzymywać informacje na temat naszego klubu, pozostaw maila.