Ta porażka może drogo kosztować.

2020-11-02
Michał
Piłka nożna
357
Przed meczem ze Strugą Dobieszków wiadomo było, że goście łatwo skóry nie sprzedadzą. Pięć kolejnych zwycięskich meczów na pewno podbudowało morale naszego rywala. Co innego w drużynie LZS-u. Porażka z Włókniarzem Zgierz zakorzeniła się w zawodnikach i ciężko ją wyplenić. Humorów nie poprawiło zwycięstwo nad słabym Rogowem, odniesione z największym wysiłkiem, po 2 bramkach z rzutów karnych. Na domiar złego posypała się linia obrony po kontuzjach Kuby Sapińskiego i Rafała Pankiewicza. Mimo tych bolączek trener oraz sami zawodnicy zapowiadali, że mecz ze Strugą będzie przebiegał pod ich dyktando.

Początek spotkania nie zapowiadał końcowej tragedii. Jak zwykle to LZS utrzymywał się dłużej przy piłce. Cierpliwie budował swoje akcje. Już w 3 minucie Adrian Rzepecki znalazł się nieatakowany na 14 metrze od bramki Strugi ale strzelił lekko w dodatku wprost w bramkarza. W 8 minucie po dobrej wrzutce Kamila Karpińskiego Krzysztof Pawlak zmusił golkipera gości do większego wysiłku. Szkoda gdyby udało się wykorzystać jedną z tych sytuacji mecz mógł być łatwiejszy. W 25 minucie grający pierwszy raz w wyjściowej jedenastce Jarek Bergiel w zamieszaniu podbramkowym zamiast zagrać do lepiej ustawionego partnera zdecydował się oddać strzał … piętą. Niestety piłka znów padła łupem bramkarza. W 34 minucie kolejny raz zakotłowało się w polu karnym Strugi, tym razem piłka po odbiciu się od Kacpra Ambrozika uderzyła w słupek. Struga w pierwszej połowie starała się zagrozić bramce strzeżonej przez Damiana Lewosińskiego kąśliwymi strzałami. Trzykrotnie nasz bramkarz musiał interweniować i za każdym razem robił to skutecznie

. Druga połowa zaczęła się od znakomitej szansy Justynowa. Gracze Strugi próbowali zastawić pułapkę ofsajdową ale uczynili to tak nieskuteczni, że na bramkę ruszyło dwóch graczy LZS-u. Niestety Kacper Ambrozik zachował się jak młodzik. Nie wiedział czy ma strzelać czy dogrywać do lepiej ustawionego kolegi. Gdy zagrał w końcu do Igora piłkę wybił ofiarnie interweniujący obrońca. Co nie udało się z gry udało się po stałym fragmencie. Z rzutu rożnego dośrodkował Krzysztof Pawlak. W polu karnym najwyżej wyskoczył Tomasz Wachowiec i celną główką wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie. Stracony gol spowodował zmianę taktyki Strugi. Zespół gości zaczął mocniej stawiać na atak, odkrywając przy tym formacje obronne. Justynów nastawił się na kontrataki. Po jednym z takich w znakomitej sytuacji Grzegorz Kopeć w sytuacji sam na sam minimalnie chybił. Była to 85 minuta. Ta bramka mogła zakończyć mecz. Niestety ostatnie słowo, a raczej dwa słowa należały do gości. Najpierw w 88 minucie chytry strzał napastnika gości z 14 metra znalazł drogę do bramki Lewosińskiego. W doliczonym czasie gry zadali decydujące uderzenie, które dało im 3 punkty. Nasi piłkarze reklamowali pozycję spaloną, niestety na tej połowie zabrakło w tym meczu … sędziego liniowego, a arbiter główny uznał gola.

Ta porażka boli szczególnie. Po pierwsze poniesiona na własnym boiska. Po drugie najprawdopodobniej spowoduje, że przezimujemy na 3 pozycji w tabeli. Do lidera tracimy już 6 oczek, a to wskazuje, że od nas wszystko już nie zależy. Po trzecie nie od porażki chcieli zainaugurować transmisje LIVE z naszych meczów. Kibice przed ekranami na pewno byli mocno zawiedzeni.

Przed drużyną LZS-u ostatni mecz tej jesieni. Za tydzień gościć będziemy drużynę Kalonki i musimy szybko zapomnieć o dzisiejszej porażce. W tej rundzie nie ma już miejsca na błędy. Zwycięstwo nad Kalonką jest obowiązkiem naszych piłkarzy.

LZS Justynów – Struga Dobieszków 1:2 (0:0).
Bramka dla LZS Justynów: Wachowiec 56’
Skład LZS Justynów: Lewosiński – Kurnatowski, Szumicki, Wachowiec, Filipiak, Karpiński (79’ Kiński), Biernacki, Rzepecki (73’ Milczarek), Ambrozik (55’ Kopeć), Bergiel (50’ Jagodziński), Pawlak (87’ Zieliński).

Mecz bez udziału publiczności.

M.P.




Ostatni mecz
Biuletyn
Jeśli chciałbyś otrzymywać informacje na temat naszego klubu, pozostaw maila.